Mireille Nègre, Między niebem a ziemią, przeł. T. Tyszkiewicz, Poznań 1996
Piękna autobiografia.
1) O drodze, na której spotykają się niepełnosprawność i talent, Bóg i taniec.
"Każde życie, choćby głęboko zranione, jest darem niepowtarzalnym i należącym do tego, kto sam jeden jest zdolny je przeżyć" (s. 8).
2) O sile Rekolekcji w Karmelu, świecie "utkanym z milczenia i wyrzeczenia" (s. 49).
"(...) Bóg wybiera i kocha w taki sposób, że można się tylko zachwycić różnorodnością Jego wyborów i dróg, które proponuje" (s. 49).
3) O wzajemnych inspiracjach artystycznych w Arce Jeana Vaniera.
4) O dylematach, jak pogodzić taniec ze służbą Chrystusowi i jak taniec mógłby odnaleźć swoje miejsce w Kościele. O tym, czy możliwe jest przymierze wiary i tańca. Z kiełkującą myślą, że "żyłka artystyczna", także tancerzy, jest darem Bożym, i że można ofiarować Bogu sztukę jako modlitwę.
"Człowiek upadając stracił raj ziemski i własną stabilność, to, co w sztuce tańca nazywa się "podparciem o podłogę". Czyż nie dostrzegł w tym samym momencie, że traci tę nieskończoną przestrzeń wolności, którą mu Bóg ofiarował?" (s. 74).
5) O znaczeniu spotkania ze stygmatyczką Martą Robin i o krystaliczności jej słów.
6) O potrzebie jedności w wielokulturowości.
"Odczuwam niepokój, stwierdzając, jak dalece kultury się ścierają, podczas gdy mogłyby, obcując ze sobą, poznawać się, uzupełniać wzajemnie, doganiać plan Boga, który rozłącza, aby jednoczyć" (s. 91).
7) O przejrzystości w więziach międzyludzkich.
"Drugi człowiek interesuje mnie bardziej niż moja własna osoba. Tak bym chciała, aby moje serce potrafiło przemawiać do niego jak otwarta książka, chciałabym wniknąć w jego wnętrze małą furteczką, aby mógł otworzyć się bez słów, co jest początkiem wszelkiego odkrywania siebie. Chciałabym skruszyć lody, rozbić wszystko, co czyni ten kontakt nieszczerym" (s. 101).
8) O harmonii i bogactwie tańca.
"Taniec klasyczny jest wszystkim oprócz gestykulacji, on nie jest bezładnym bieganiem, on jest osiąganiem sztuki, które jest świadectwem wszystkich pięknych stron życia. Wobec tego należy w nim składać dowód powściągliwości, uwagi, żywości umysłu i wrażliwości serca. (...) Lubię radzić moim uczniom, by zdejmowali swoje sandałki przed progiem kaplicy i żeby tam też zostawiali swoje urazy i złości. Zachęcam ich też, by porzucili przed wejściem swoją niepewność i negatywne myśli (...)" (s. 116).
9) O Mireille Nègre - nauczycielce w Akademii i tancerce dla Pana.
"Pomiędzy wieloma pytaniami, które mi się stawia, najczęściej pojawia się pytanie, jak się ustawiam między naszym światem a niebem. - Jestem tylko zwierciadłem. Toteż żeby przekazywać blask, muszę stale korygować pozycję lustra, aby przechwytywało Bożą światłość" (s. 117).

